przychodzące do ciebie do domu — teraz

zdaje się ulica Więckowskiego, a wtedy jak? —

Czy miałeś dla nich swój prawdziwy uśmiech, czy lekcje

to byłeś naprawdę ty?

Co za traf, że robię to samo!

(czy ty też musiałeś to robić?)

Owszem, uśmiecham się,

żeby nie wyszło całkiem źle, i zbieram, zbieram

wszystkie preteksty do wyduszania słów,

powody do rozmowy, na ciężkie chwile ciszy.