Przedmiotem rozmowy jest określenie zalety duchowej, którą Hellenowie nazywali sofrozyne, a której polski język nie umie nazwać jednym wyrazem. Nie tylko polski, zresztą. Kłopot z tym wyrazem mają i Francuzi, i Niemcy, i Anglicy, toteż oddają go wieloma różnymi wyrazami w różnych miejscach. Etymologicznie wywodzi się ten wyraz z homeryckiego saofrozyne, a to oznacza taką odporność intelektu, że on zostaje cały, nieuszkodzony w swej funkcji kierowania człowiekiem, chociażby w nas szalały nawet burze afektów. Zatem jest to, mówiąc po polsku, zdolność do kierowania się zawsze rozumem, a więc roztropne zrównoważenie, jest to i panowanie nad sobą, i umiarkowanie, opanowanie wewnętrzne, wstrzemięźliwość, i takt, i równowaga wewnętrzna, roztropność, rozsądek, rozwaga. Przy tym ostatnim wyrazie wypadało przeważnie pozostać w przekładzie polskim, bo on się wydawał najbliższy terminowi greckiemu. Croiset12 oddaje go przez sagesse, bon sens équilibre d’âme, possesion de soi même, être comme il faut; Wilamowitz-Moellendorff — przez Sittsamkeit i Selbstbeherrschung; Anglik Lamb13 tłumaczy go jako temperance, sobriety, moderation, discretion, prudence; Ficinus pisze: temperantia.
W powszechnym użyciu był ten termin używany jako wyraz pochwały za pewien pion wewnętrzny w przeciwstawieniu do lekkomyślnego rzucania się tu i tam, w przeciwstawieniu do kaprysów, do ulegania żądzom i namiętnościom, do nieopanowanej żywiołowości temperamentu, która słusznie uchodziła za znamię barbarzyństwa i gorszego urodzenia. Słusznie, bo nieopanowany temperament świadczy o niedorozwoju lub niedomodze kory mózgowej, o przeroście funkcji ośrodków podkorowych, które posiadają i niższe ssaki, podczas gdy silnie rozwiniętą i dostatecznie władną korę mózgową posiada jedynie tylko człowiek. Trzeba podziwiać intuicję psychologiczną starożytnych Hellenów, kiedy tworząc w zamierzchłych czasach wyraz sofrozyne, dowiedli jego budową i użyciem, że dostrzegają wspólne tło umiarkowania, panowania nad sobą, roztropności, spokoju, równowagi wewnętrznej. To mianowicie, że intelekt, władza myślenia (fronesis) zostaje w człowieku cała, nietknięta, nieuszkodzona (sodzetaj) mimo burz uczuciowych, które jej całości zagrażają.
W naszym wyrazie „rozwaga” słychać, że się w nim mówi o jakimś użyciu wagi przed lub podczas czynu, o intelektualnym, i to metodycznym procesie oceny przed działaniem lub w chwili działania, w przeciwstawieniu do nierozważnego, ślepego działania pod bezpośrednim wpływem instynktów. To więc bliskie — i może najbliższe — terminowi greckiemu.
Do sformułowania definicji rozwagi nie dochodzi w Charmidesie w ogóle. Mimo to można dojść, jak ją Platon rozumiał, kiedy się ogląda ten pogodny obrazek przedstawiający Sokratesa na tle młodzieży i rodzaj jego rozmów z chłopcami. Sokrates sam myśli przy nich głośno i zachęca ich tym do myślenia. Rzuca pytania. Więc uczy myśleć, uczy widzieć trudności, do których prowadzą lekkomyślne syntezy. Widać, że Sokrates nie psuł młodzieży, jak to na procesie mówili jego oskarżyciele, tylko ją uczył, chociaż robił to zupełnie inaczej niż współcześni sofiści14 — mistrze kultury literackiej i sztuki żywego słowa. Postacie Charmidesa i Kritiasa, splamione okrucieństwem i krwią współobywateli, wlokły się w oczach wielu Ateńczyków za postacią ich dawnego mistrza, Sokratesa, i rzucały na nią cień. Tym Platon mówi niejako: „Zastanówcie się: przecież w czasach, kiedy ci tyrani obcowali z Sokratesem, to nie były jeszcze krwawe typy późniejszych reakcjonistów, tylko to byli młodzi chłopcy pierwszej klasy, o najlepszych zadatkach, i Sokrates nie uczył ich mordować, tylko myśleć. Na jego pamięci więc nie może ciążyć odpowiedzialność za ich późniejsze postępki. Czyżbyście w ogóle nie znali naszej rodziny? — Sławna przecież!”.
To wydaje się tendencją dialogu. Na pierwszy plan wybijają się w nim intencje artystyczne. Atmosfera figlów, romansów i dyskusji między ćwiczeniami gimnastycznymi, budzenie się myśli u młodego, zdolnego chłopaka, nawiązywanie się przyjaźni pomiędzy nim a Sokratesem, mocowanie się intelektualne ambitnego, a nieco mętnego Kritiasa z Sokratesem — to są momenty, którym Platon jak gdyby więcej uwagi poświęcił niż przejrzystości wywodów psychologicznych. Bo ostatecznie chodzi nie o zagadnienie psychologiczne.
Platon nadał naszemu dialogowi formę opowiadania, które dostajemy w całości z ust Sokratesa. Stąd monotonne nieco powtarzanie słów: powiedział, powiada, mówi itp. Platon sam narzeka na tę formę pisania w Teajtecie — skąd widać, że nasz dialog musiał powstać wcześniej.
Rozmowa nie ma zbyt ścisłego toku, ale obraz jej jest wypukły, barwny i charakterystyczny. Tym bardziej więc wygląda na dzieło młodych lat Platona, kiedy się jeszcze w konkretach kochał i pasjami odtwarzał jednostkowe momenty życia widzianego i odmalowanego w wyobraźni, a mniej ślęczał nad liczbami i suchymi wyrazami oderwanymi. Treść rozdziału XVI zdaje się świadczyć, że Charmides powstał też przed Fajdrosem. Ale posłuchajmy, co mówi sam Sokrates.
Charmides
Osoby dialogu:
- Sokrates
- Chajrefon
- Kritias
- Charmides