A Kritias powiada: — Doskonale, Charmidesie, jeżeli tak zrobisz, to będzie dla mnie świadectwem, że jesteś rozważny; właśnie to, jeżeli się poddasz czarodziejskim praktykom Sokratesa i nie będziesz go odchodził na krok.
— Już bądź pewny, że będę za nim chodził — powiada — i nie opuszczę go z pewnością. Byłoby bardzo brzydko z mojej strony, gdybym nie słuchał twoich wskazówek i nie robił tego, co mi każe opiekun.
— Tak jest — powiada — ja nakazuję.
— Więc tak będę robił — powiada — od dzisiejszego dnia począwszy.
— Ci dwaj — mówię — co właściwie zamierzają robić?
— Nic — powiada Charmides — nic nie zamierzamy, tylkośmy już postanowili.
— Więc mi gwałt chcesz zadać — mówię — i nawet mi czasu nie dasz do namysłu?
— Ano, gwałt, skoro on nakazuje, a ty się namyśl, co zrobisz wobec tego.
— To nie ma rady — mówię — i nie ma się co namyślać. Jak ty się do czegoś weźmiesz i zaczniesz gwałty robić, nie potrafi ci się oprzeć nikt z ludzi.
— Więc i ty — powiada — ty się też nie opieraj.