— Ani działać, sądzę, inaczej, ani doznawać czegokolwiek poza tym, co działają i czego doznają składniki.

Zgodził się.

— Więc nie może harmonia rządzić tym, z czego się składa, tylko musi iść za tym.

Był tego samego zdania.

— Więc daleko do tego, żeby się harmonia miała w przeciwnym kierunku ruszać albo brzmieć, albo pod jakimś innym względem przeciwić się swoim częściom?

— Bardzo daleko — powiada.

— No cóż, a czy nie taka bywa harmonia, czyli zestrój każdy, jak który zostanie zestrojony?

— Nie rozumiem — powiada.

— Czy nie tak jest — mówi tamten — że jeśli się bardziej składniki zestroją i lepiej, jeżeli się to stać może, to ona będzie bardziej harmonią i w wyższym stopniu, a jeśli mniej i gorzej, to i ona mniej będzie harmonią i będzie nią w niższym stopniu?

— Tak jest.