— Ani chyba dusza, będąca ze wszech miar duszą, nie pomieści w sobie złości?
— Ano jakże — przynajmniej wedle tego, co się poprzednio powiedziało.
— Więc z tego stanowiska będziemy wszystkie dusze wszystkich żywych istot uważali za równie dobre, skoro wszystkie zarówno są duszami — czymś jednym i tym samym.
— Mnie się przynajmniej tak wydaje, Sokratesie.
— Ale czy ci się i to wydaje — powiada tamten — że to dobrze powiedziane i na dobre drogi schodzi myśl, jeżeli tamto założenie było słuszne: że dusza jest harmonią?
— Ani trochę — powiada.
XLIII. — Więc cóż — mówi tamten — z tych wszystkich rzeczy, które w człowieku są, czy możesz powiedzieć, żeby panowała któraś inna, a nie dusza; w szczególności dusza rozumna?
— No, nie.
— A panuje, ustępując stanom cielesnym, czy też i sprzeciwiając się im? Ja mam to na przykład na myśli: kiedy upał jest w ciele i pragnienie, ona ciągnie w stronę przeciwną, żeby nie pić, a kiedy głód wewnątrz, aby nie jeść, i na innych niezliczonych punktach widzimy, jak się dusza przeciwi temu, co w ciele. Czy nie?
— Ależ tak, i owszem.