Protarchos: Święta prawda.

Sokrates: Teraz nam uciekła natura dobra i schowała się w naturze piękna. Przecież utrzymanie się w mierze i proporcjonalność to wszędzie jest to samo, co piękność i dzielność.

Protarchos: Tak jest.

Sokrates: A mówiliśmy, że i prawda wchodzi do tej mieszaniny?

Protarchos: Tak jest.

Sokrates: Nieprawdaż, jeżeli jedną postacią nie potrafimy dobra schwycić, to weźmy je w trzy: piękność, proporcjonalność i prawdę; powiedzmy, że to jest niby jedność i raczej ona niż składniki mieszaniny sprawia to, że ta mieszanina jest dobra.

Protarchos: Zupełnie słusznie.

XLI. Sokrates: Więc teraz już, Protarchu, chyba każdy gotów u nas mieć dostateczne kwalifikacje do tego, żeby rozsądzić sprawę rozkoszy i rozumu i powiedzieć, które z tych dwojga jest bliżej spokrewnione z tym, co najlepsze, i które większej czci godne u ludzi i u bogów.

Protarchos: Jasna rzecz, ale zawsze lepiej to rozwinąć w słowach.

Sokrates: Zatem po kolei każdą z trzech wartości przysądzajmy rozkoszy i rozumowi. Trzeba zobaczyć, któremu z nich dwojga przyznamy każdą jako bardziej pokrewną.