Protarchos: Jaka, mówisz?
Sokrates: Mówiliśmy o tej mieszaninie, której nieraz dusza sama w sobie kosztuje.
Protarchos: A jak my to nazywamy?
Sokrates: To gniew i strach, i tęsknota, i żal, i miłość, i zazdrość, i zawiść, i inne takie — czy nie uważasz, że to są cierpienia duszy pewnego rodzaju?
Protarchos: Uważam.
Sokrates: Nieprawdaż, pełno w nich rozkoszy znajdziemy nieprzebranych. Czy trzeba nam przypominać ten:
...gniew, który nawet mądrego bywa, że nieraz opada
I bywa słodszy od miodu, który się sączy kroplami,14
i te domieszki rozkoszy w żalach, i w tęsknotach, i w smutkach?
Protarchos: No nie; te rzeczy są właśnie takie, a nie inne.