Sokrates: Otóż, kiedy to powiadasz, że lepiej jest to robić? Powiedz, jakie określenie przyjmujesz?
Polos: A, to już ty, Sokratesie; odpowiedz ty sam na to.
Sokrates: Otóż ja powiadam, Polosie, jeśli to wolisz ode mnie usłyszeć, że jeśli to ktoś sprawiedliwie robi, to jest lepiej, a jeśli niesprawiedliwie, to gorzej.
XXVI. Polos: Ciebie jest trudno zbijać, Sokratesie; ale czyżby cię i dziecko nawet nie potrafiło teraz przekonać, że nie mówisz prawdy?
Sokrates: Bardzo będę temu dziecku wdzięczny, a zarówno i tobie, jeżeli mnie przekonasz i pozbędę się pustych frazesów. Nie żałuj sił, bo to dobrodziejstwo będzie dla przyjaciela. Więc przekonuj!
Polos: Serio, Sokratesie. Zgoła cię nawet nie potrzeba dawnymi dziejami przekonywać; wystarczy to, co się wczoraj i przedwczoraj stało, żeby cię zbić i wykazać, że jest wielu zbrodniarzy szczęśliwych.
Sokrates: Cóż to takiego?
Polos: Widzisz przecież Archelaosa29, tego syna Perdikkasa, władcę Macedonii!
Sokrates: Może i nie, ale słyszę o nim.
Polos: Więc szczęśliwym ci się wydaje, czy nędznikiem?