Podtytulik, pochodzący z ręki późniejszej, oddaje treść dialogu: O pięknie. Już w pierwszych słowach Sokratesa zjawia się przymiotnik „piękny” w ironicznym powitaniu sofisty. Wyraz „piękno” figuruje i w ostatnim zdaniu dialogu. Odpowiedź Hippiasza nawiązuje wstęp, którego treść dość luźnie się łączy z główną treścią rozmowy. Nabieranie Hippiasza o to, że wydrwiwa pieniądze po miastach, udając, że się na coś przydaje demokratom, podczas gdy spartańskie wychowanie więcej warte niż ten polor48 literacki, którego Ateńczycy nabierali od sofistów.
Za to charakterystyka Hippiasza, dana we wstępie obok satyrycznych rysów innych sofistów współczesnych, tłumaczy psychologicznie, dlaczego zajęcia i zabiegi sokratyków musiały otoczeniu wyglądać głupio i marnie.
Sokrates swoim zwyczajem zaraz po wstępnym komplemencie, a nazwał Hippiasza pięknym, i co gorsza, mądrym, wbrew swemu oczywistemu przekonaniu, zwraca uwagę na zasadniczą różnicę między nimi a znanymi, niewątpliwymi mędrcami z VII i VI wieku przed Ch. Anaksagoras dopiero jest współczesny Peryklesowi — tamci to starożytni dla naszych znajomych. Starożytni mędrcy byli bezinteresowni. Główną ich pasją była wiedza, główną sofistów: chciwość. Hippiasz jednak, zgodnie ze swym stanowiskiem w dialogu poprzednim, uważa, że starożytni to byli ludzie lichszego typu, niższego poziomu intelektualnego: nie umieli robić pieniędzy lekkim sposobem i dlatego ich nie robili.
II. Znajomi nasi żyją w epoce postępu i nowej mody. Sokrates udaje, że bierze słowa Hippiasza za dobrą monetę i rzekomo podziela jego lekceważenie dla staroświeckiej bezinteresowności. Hippiasz buduje popisowo zwięzłą odpowiedź, strojną w antytezy o zazdrości tych, co żyją, o gniewie tych, co zmarli i, najdalszy do zorientowania się w ironicznym tonie Sokratesa, bierze jego zachwyt nad zmysłem spekulacyjnym nowszych filozofów serio; chce jednak jeszcze bardziej zaimponować znajomemu swą obrotnością.
III. Sto pięćdziesiąt min to jest piętnaście tysięcy marek przedwojennych49, a życie było w Atenach i Sycylii bez porównania tańsze niż w Europie nowoczesnej przed wojną. Zatem majątek. Sokratesowi to nie imponuje. Wie teraz, na czym polega sprawność intelektualna sofistów — jest to spryt do interesów, inteligencja wykpigroszy50, co się ma jaśniej okazać w rozdziale następnym.
IV. Liche zarobki właśnie w Sparcie kompromitują sofistę. Najwięcej w oczach Sokratesa i Platona. Ton Sokratesa bardzo śmiały. Nie ironia, ale kpiny w żywe oczy. Sokrates nawet się nie sili na poważną minę, aż do VIII rozdziału.
V. Sokrates w tonie figlów ryzykuje zasadę, którą, gdyby brał całkiem poważnie, nie byłby po wyroku został w więzieniu, a Platon nie napisałby Kritona. Filozof mówi: Jeśli się z dobrem rozminą ci, co się do nadawania praw biorą, to się minęli i z prawem. Ateńczycy jednak, skazując go na śmierć, minęli się z dobrem — sam im tego w Obronie dowodził, a jednak w Kritonie Sokrates przekonywał starego przyjaciela, że zostać w więzieniu musi, jak gdyby nie pamiętał, że wyrok ateński był bezprawiem wedle jego własnej, tu wygłoszonej zasady. A bezprawiu się poddawać nie należało, tylko mu przeciwdziałać. W zasadzie tej przyjmuje Sokrates wyraz „prawo” w dwojakim znaczeniu. Raz jako dobro rzeczywiste, drugi raz jako ustawę pisaną. Hippiasz z trudnością słucha pierwszego znaczenia, operuje tylko drugim.
Czytając ten rozdział, ma się wrażenie, że i Platonowi się jego Kriton przypomniał w tym miejscu. Przecież tuż po omawianej zasadzie padają z ust Sokratesa słowa dotyczące opinii szerokich kół, tak uderzająco podobne do ustępu rozmowy z Kritonem.
VI. Sokrates w dobrym humorze udaje głośne zgorszenie nad bezprawiem u Lakonów i nie wstrzymuje się od uśmiechu ani w tej chwili, ani gdy żartem zaczyna wytykać sofiście pewne oderwanie jego studiów od życia codziennego, obywatelskiego, ani gdy przedrwiwa jego zachwalaną sztukę pamiętania.
VII. Sofista, niezrażony złośliwą uwagą o starych babkach, przechwala się przygotowanym tematem popisowym. W tytule i w streszczeniu znajduje się pojęcie, które obaj znajomi będą próbowali określić w rozmowie. Pada wyraz „piękno”.