— No dobrze — powiadam — Meneksenosie. Ale czy to nie dziwne jakieś? Toż się zaraz ucieszą i napadną nas ci arcymądrzy panowie, którzy się antylogiami27 bawią, i zapytają, czy największym przeciwieństwem przyjaźni nie jest nienawiść? Którym my co odpowiemy? Czyż nie koniecznie wypadnie się zgodzić, że prawdę mówią?

— Koniecznie.

— A czyż, powiedzą, nienawiść lubi przyjaźń albo przyjaźń nienawiść?

— Żadna drugiej nie kocha — powiedział.

— A sprawiedliwość krzywdę albo rozwaga rozpustę, albo zło i dobro?

— Nie wydaje mi się, żeby to tak było.

— A przecież — powiedziałem — jeżeli tylko cokolwiek jest z czymś w przyjaźni właśnie z powodu przeciwieństwa, to koniecznie i to by musiało być w przyjaźni.

— Koniecznie.

— Więc ani podobne z podobnym, ani przeciwne z przeciwnym nie będzie żyło w przyjaźni.

— Nie wydaje się.