Menon: Zdaje się.
Sokrates: Jeśli więc o takie dobra chodzi, to samo nagromadzenie ich wcale nie będzie w wyższym stopniu znamieniem dzielności niż ich brak. Tylko zdaje się, że co się przy sprawiedliwości robi, to będzie dzielnością, a co bez tego wszystkiego — łotrostwem.
Menon: Wydaje mi się, że to oczywiste, co mówisz.
XII. Sokrates: Nieprawdaż, każdą z tych rzeczy przed chwilą nazywaliśmy cząstką dzielności: i sprawiedliwość, i panowanie nad sobą, i wszystkie inne tego rodzaju.
Menon: Tak.
Sokrates: Zatem ty, Menonie, żartujesz sobie ze mnie?
Menon: Cóż znowu, Sokratesie?
Sokrates: Bo kiedym cię przed chwilą prosił, abyś nie łamał na kawałki i nie mieniał17 na drobne dzielności, i dałem ci przykłady, wedle których należałoby odpowiadać, tyś sobie to zlekceważył i mówisz mi, że dzielność polega na tym, żeby móc dobra gromadzić przy sprawiedliwości; a to powiadasz, jest cząstka dzielności?
Menon: Powiadam.
Sokrates: Nieprawdaż, wynika z tego, co przyznajesz, że dzielnością jest działać wedle pewnej cząstki dzielności, cokolwiek by się robiło, bo przecież sprawiedliwość uważasz za cząstkę dzielności i każdą z tych tak samo.