Menon: Na Zeusa, Sokratesie, ona jakoś tak wygląda.
XL. Sokrates: No tak, ja też mówię to — nie, żebym wiedział, tylko taki obraz mam. Ale że jest czymś innym słuszny sąd i wiedza, ja nie mam wrażenia, żeby to był tylko mój obraz, i jeżelibym o czymkolwiek mówił, że to wiem, a ja to rzadko mówię, właśnie to jedno bym położył pośród tego, co wiem.
Menon: Ty słusznie mówisz, Sokratesie.
Sokrates: Cóż więc? Czy to nie słuszne: że prawdziwy sąd, kierując działaniem w jakiejkolwiek sprawie, wcale nie gorzej się sprawia niźli wiedza?
Menon: Zdaje mi się, że i tu prawdę mówisz.
Sokrates: Zatem słuszny sąd wcale nie jest gorszy od wiedzy ani mniej pożyteczny w działaniu, ani człowiek, który ma tylko słuszny sąd, nie jest gorszy od tego, co ma wiedzę.
Menon: Jest tak.
Sokrates: A prawda, że godny człowiek jest pożyteczny — na tośmy się zgodzili.
Menon: Tak.
Sokrates: Skoro więc nie tylko przez wiedzę bywają ludzie godni i pożyteczni dla państw, jeżeli tylko są, ale i przez sąd, a żadna z tych rzeczy nie przysługuje ludziom z natury — ani wiedza, ani sąd prawdziwy, ani też ich nabyć nie można — a może ci się wydaje, że któraś z nich przysługuje nam z natury?