— Więc co? Może ze względu na wiedzę o brązie albo jakąś inną z takich?
— Ani jakąkolwiek — powiada.
— Ani o tę wiedzę nie chodzi, która uczy o tym, jak to plon z ziemi wyrasta? Bo to umiejętność rolnicza.
— Zdaje mi się.
— Więc cóż — powiedziałem — czy istnieje w tym mieście, któreśmy świeżo założyli, u niektórych obywateli jakaś wiedza, która sobie radzi nie z kimś tam lub z czymś, co jest w mieście, ale radzi sobie z całym państwem i wyznacza, w jaki sposób ono powinno traktować samo siebie oraz inne państwa, tak aby wszystko było jak najlepiej?
— Jest przecież.
— A któraż to i w których obywatelach tkwi?
— To — powiada — ta wiedza strażnicza i ona tkwi w tych rządzących, których teraz nazywamy strażnikami doskonałymi.
— Z uwagi na tę wiedzę jak państwo nazywasz?
— Mówię, że umie sobie radzić i jest naprawdę mądre.