— Tak jest — powiada.
— Otóż inna klasa w tym rodzaju zawsze się wyróżnia od pospólstwa.
— Jaka?
— Kiedy wszyscy chyba robią pieniądze, to najporządniejsi z natury często się wzbogacają najwięcej.
— Naturalnie.
— Więc myślę sobie, że z tego źródła najłatwiej i najwięcej miodu cieknie dla trutniów.
— No jakże można — powiedział — wydusić coś z tych, którzy i tak mało mają?
— Więc ci bogacze, uważam, nazywają się paszą trutniów.
— Mniej więcej tak — powiada.
— A lud to byłby trzeci rodzaj; to ci, co własnymi rękami pracują, nie piastują urzędów i niewiele mają majątku. A tego najwięcej i to ma największy wpływ w demokracji, kiedy się schodzi na zgromadzenia.