— Tak jest.
— Więc czy nie słusznie moglibyśmy powiedzieć, że to są typy niepewne, niewierne?
— Jakżeby nie?
— I niesprawiedliwe, jak tylko być może, jeżeliśmy się przedtem słusznie zgodzili na to, co to jest sprawiedliwość.
— Ależ tak — powiada — słusznie przecież.
— Więc zbierzmy krótko — dodałem — ten typ najgorszy. To będzie ktoś, kto by na jawie był taki, jakeśmy stan snu opisywali.
— Tak jest.
— Nieprawdaż, taki się robi i taki będzie, kto by mając naturę w najwyższym stopniu despotyczną, osiągnął władzę niezależną, a im więcej życia spędziłby na stanowisku dyktatora, tym bardziej byłby taki.
— Nieuchronnie — powiedział Glaukon, zabrawszy głos z kolei.
IV. — A czy ten — dodałem — który się okazuje najgorszy, nie okaże się zarazem i najnędzniejszy, najnieszczęśliwszy? I kto by najdłuższy czas i najbardziej absolutną władzę piastował, ten by w najwyższym stopniu i najdłużej był naprawdę taki. Bo ludzi jest dużo, a co głowa, co rozum.