W przytoczonych ustępach Achilles cierpi tak nieprzyzwoicie w XXIV księdze Iliady (w. 10–12), a Priam w XXII (w. 414–415). Tetyda lamentuje w Iliadzie, w księdze XVIII (w. 54). A Zeus niepokoi się o los gonionego Hektora w XXII księdze Iliady (w. 168) i współczuje z Sarpedonem w XVI księdze Iliady (w. 433).

III. Platon widzi komizm przytoczonych ustępów i boi się w nim zgorszenia. I gwałtownego śmiechu bogom olimpijskim też zabrania, przytaczając ustęp z Iliady (księga I, w. 599). Wraca sprawa kłamstwa. Bogowie w utworach literackich nigdy kłamać nie powinni, a z ludzi to ci, którzy rządzą, mają prawo kłamać wobec wrogów i wobec własnych obywateli — dla dobra państwa. Rządzeni mają obowiązek, jak zawsze, mówić prawdę rządzącym. Kto sam nie był członkiem rządu, ten nie może wiedzieć na pewno, w jakiej mierze rządy stosują tę zasadę Platońską.

Platon zaleca ustępy, które uczą panowania nad sobą, czyli rozwagi, jak na przykład ta dewiza rządów autorytatywnych padająca z ust Diomedesa, której nie znajdujemy w naszych tekstach Homera395, albo fragment następny, podobno zlepiony z dwóch różnych miejsc Iliady. Wytyka zaś aroganckie, nieopanowane odezwanie się Achillesa do Agamemnona z księgi I Iliady (w. 225).

IV. Rozpędził się, bo w Odysei, w księdze IX (w. 8–10), skreśla wzmiankę o zastawionej uczcie, a zapomina, że tam jest mowa naprzód o śpiewaku, którego do uczty potrzeba. Jeżeli ten ustęp ma być gorszący, to co byśmy musieli zrobić z bigosem w Panu Tadeuszu i z kawą?! Wzmianka o śmierci głodowej wygląda na prawdziwą, a pochodzi z Odysei (księga XII, w. 342). Rysy temperamentu Zeusa wzięte z Iliady z księgi II (w. 1–4) oraz z księgi XIV (w. 294–296 i nast.). Hefajstos nakrywa siecią Aresa i Afrodytę w Odysei (księga VIII, w. 266 i nast.). Dużo by trzeba liści figowych, żeby literaturę, choćby tylko grecką, przystosować w myśl Platona dla młodzieży. Ale to się robi w wydaniach szkolnych.

Wzorowy ustęp o harcie ducha pochodzi z Odysei (XX księga, w. 17–18). O wrażliwości bogów i królów na dary śpiewał w Pracach i dniach Hezjod. Wymuszenie doradza Achillesowi Fojniks w Iliadzie (księga IX, w. 432 i 515). Sprawa z okupem za zwłoki Hektora rozgrywa się w Iliadzie w księdze XIX (w. 278). Zabawnie grozi Achilles Apollinowi w Iliadzie w XXII księdze (w. 15–20). I o włosach Achillesa mowa jest w Iliadzie (księga XXIII, w. 140). A trupa Hektora wlecze Achilles też w Iliadzie (księga XXII w. 398–405 i księga XXIV w. 14). I tak został tekst Homera pokreślony bez miłosierdzia. Czy zyskałby na tym? Platon sam uważa, że zyskałby tylko na moralności, a czyby go kto miał ochotę czytać po dokładnym „oczyszczeniu” w tym sposobie, to inna sprawa.

V. Przychodzi kolej na zaginioną epopeję o Tezeuszu, gdzie ten bohater razem z Pejritoosem porywali Helenę i próbowali wykraść Persefonę z domu Hadesa. Ustęp z Nioby Ajschylosa nie zawiera żadnych herezji, ale że rytmicznie mówi o synach Tantala, więc go Platon przytoczył, bo już miał rytmy w uchu.

O ludziach też nie będzie wolno pisać byle czego. Będzie musiał bohater dobry być szczęśliwy, a czarnemu charakterowi będzie się musiało źle powodzić. Zawsze cnota będzie górą, a zbrodnię zawsze spotka zasłużona kara. Wiemy, że utwory oparte na tym schemacie rzadko uchodzą za zajmujące. Gdyby się wszystkie trzymały tego wzoru, ludzie przestaliby w ogóle czytać. Utwór pisany według urzędowego wzorca nie może interesować. Czytamy tylko to, w czym się swobodnie i szczerze wypowiada autor — cenzuralny lub nie, ale otwarty i niewymuszony.

VI. Sokrates szeroko tłumaczy Adejmantowi różnicę między oratio recta396 i oratio obliqua397 i objaśnia ją na referacie podług Iliady, księgi I. W tej formie Iliada wiele traci.

VII. Sokrates zdaje się jednak zalecać opowiadania w postaci mowy zależnej i nie wierzy w to, żeby jeden człowiek mógł czytać dobrze lub grać dwie role wprost sobie przeciwne. To tak, jak napisać tragedii nie potrafi komediopisarz ani na odwrót.

Pamiętamy, że pod sam koniec Uczty Sokrates dowodził zaspanym towarzyszom czegoś wprost przeciwnego, że kto umie tragedię napisać, ten się i na komedię zdobędzie. Stale powtarzał, że jedna i ta sama umiejętność czyni człowieka zdolnym do działań wprost sobie przeciwnych. Sam przecież jest najlepszym przykładem tej zasady. Nawet tu, w tym dialogu naśladował arogancję Trazymacha i skromność Sokratesa. Widać, jak go w tej chwili opanowała pasja specjalizacji i gotów twierdzić rzeczy zgoła nieoczywiste, byleby leżały gdzieś na tej linii, która go w tej chwili pociąga.