Młodszy Sokrates: Zupełnie słusznie.

Gość: I tak ta część tkactwa, którąśmy się zajęli, jest chyba już dla każdego jasna. Bo kiedy cząstka umiejętności wiązania, zawarta w obrabianiu wełny, splecie na krzyż osnowę i wątek, i zrobi wyplot, to całą plecionkę nazywamy tkaniną wełnianą, a umiejętność, która tym rządzi, nazywamy tkactwem.

Młodszy Sokrates: Zupełnie słusznie.

XXIV. Gość: No dobrze. Ale czemu też myśmy natychmiast nie odpowiedzieli, że tkanie to jest przeplatanie osnowy i wątku, tylkośmy chodzili naokoło i określali tyle rzeczy niepotrzebnie?

Młodszy Sokrates: O nie, Gościu, mnie przynajmniej żadne słowo z tych, które padły, nie wydawało się niepotrzebne.

Gość: To i nic dziwnego. Ale może być, dobra duszo, że ci się to tak niezadługo przedstawi. Przeciwko takiej przypadłości, gdyby cię później nieraz nachodziła — bo nie dziwiłbym się temu wcale — posłuchaj pewnej myśli, którą można wypowiedzieć w związku z wszystkimi wypadkami tego rodzaju.

Młodszy Sokrates: Mów tylko.

Gość: Więc naprzód zobaczmy wszystko, czego za dużo i czego za mało, abyśmy z sensem mogli chwalić i ganić, jeżeli ktoś kiedyś mówi dłużej niż potrzeba albo wprost przeciwnie postępuje w tego rodzaju dyskusjach.

Młodszy Sokrates: Nieprawdaż? Trzeba.

Gość: Zatem mam wrażenie, że przede wszystkim powinnibyśmy pomówić o tym właśnie.