Młodszy Sokrates: Zatem i teraz jak najbardziej trzeba zrobić to samo.

XXV. Gość: To jeszcze ważniejsza sprawa, Sokratesie, niż tamto. Chociaż i tamtą pamiętamy, jaka była długa. Ale zakładać coś takiego o tych rzeczach jest czymś bardzo właściwym.

Młodszy Sokrates: Co takiego?

Gość: Że będzie kiedyś potrzeba tego, co się w tej chwili powiedziało, do wykazania ścisłej i jasnej prawdy. A że w dzisiejszym zagadnieniu dowodzimy pięknie i należycie, o tym nas, uważam, znakomicie upewnia ta myśl, że trzeba przyjąć zarówno istnienie wszystkich umiejętności, jak też mierzyć to, co większe, i to, co mniejsze, nie tylko w stosunku do siebie nawzajem, ale też w stosunku do powstawania tego, co jest utrzymane w mierze. Bo jeżeli to istnieje, to istnieją też i tamte umiejętności, a jeżeli one istnieją, to istnieje i to, a jeżeli tego lub tamtego nie ma, to żadne z nich istnieć nigdy nie będzie.

Młodszy Sokrates: To słuszne, ale co dalej?

Gość: Jasna rzecz, że możemy umiejętność posługiwania się miarą rozdzielić na dwie części, jak się mówiło, tnąc ją w ten sposób. Za jedną jej część przyjmiemy wszystkie te umiejętności, które mierzą liczbę i długości, i głębokości, i szerokości, i grubości w stosunku do ich przeciwieństwa. Do drugiej części należą te, które oceniają to, co umiarkowane i stosowne, i w samą porę, i należyte, i wszystko, co mieści się pośrodku między ostatecznościami.

Młodszy Sokrates: Doniosły wymieniłeś odcinek, jeden i drugi, i one się bardzo różnią od siebie.

Gość: Widzisz, Sokratesie, to, co wielu inteligentnych ludzi nieraz mówi i sądzi, że to jest mądre słowo, że umiejętność posługiwania się miarą dotyczy wszystkiego, co istnieje — to jest właśnie to, co się teraz powiedziało. Mierzeniu bowiem podlega w jakiś sposób każdy przedmiot każdej umiejętności. Ale że ludzie nie nawykli do podziałów i do rozpatrywania rzeczy według rodzajów, więc zrzucają razem, jako jedno i to samo, rzeczy bardzo się różniące, uważając, że są podobne. A robią też wprost przeciwnie, kiedy inne rzeczy rozdzielają nie według ich części. A to trzeba, kiedy ktoś dostrzega naprzód wspólną cechę wielu rzeczy, nie odstępować prędzej, zanim się w niej nie dojrzy wszystkich różnic, jakie tylko tkwią w jej rodzajach, a znowu różnorodne niepodobieństwa, kiedy masami biją w oczy, nie można wtedy zamykać oczu ani ustawać, zanim człowiek wszystkich cech charakterystycznych wewnątrz jednej cechy wspólnej nie skupi i nie zamknie jej w istocie pewnego rodzaju. Więc już dość tych słów o tej sprawie i o niedoborach i o nadmiarach. Pamiętajmy tylko to, że znalazły się tutaj dwa rodzaje umiejętności stosowania miary, i zapamiętajmy, które to rodzaje.

Młodszy Sokrates: Będziemy pamiętali.

XXVI. Gość: Otóż po tym rozważaniu przejdziemy do innego już w związku z tym, czego szukamy, i w ogóle z metodą traktowania tego rodzaju zagadnień.