Młodszy Sokrates: No cóż?

Gość: Nieprawdaż? U was też istnieją jakie gromadne ćwiczenia, jak i w innych państwach, albo w bieganiu, albo w czymś innym, gdzie chodzi o współzawodnictwa?

Młodszy Sokrates: Nawet i bardzo liczne.

Gość: A proszę cię, przypomnijmy sobie polecenia tych, którzy umiejętnie prowadzą gimnastykę w takich instytucjach.

Młodszy Sokrates: Jakież?

Gość: Oni uważają, że nie można bawić się w drobiazgi z każdym z osobna i zalecać każdemu z osobna tego, co odpowiada jego ciału. Uważają, że trzeba rzeczy brać z grubsza i na ogół i dostosować do większości porządek ćwiczeń pożytecznych dla ciał.

Młodszy Sokrates: Pięknie.

Gość: Dlatego też i równe trudy zadają wielu uczniom na raz, równocześnie każą im zaczynać i równocześnie kończyć bieg i zapasy, i wszelkie ćwiczenia cielesne.

Młodszy Sokrates: Jest tak.

Gość: Więc uważajmy, że prawodawca, który stoi na czele i prowadzi trzody w zakresie tego, co sprawiedliwe i w sprawach umów wzajemnych, nigdy nie potrafi każdemu z osobna oddać tego, co mu się należy, kiedy wydaje polecenie dla wszystkich naraz.