Sokrates: Z największym przecież ze współczesnych, jeżeli uważasz, że największy mędrzec to Protagoras35.

Znajomy: Nie — co ty mówisz? Protagoras przyjechał?

Sokrates: Nawet jest już trzeci dzień.

Znajomy: I ty może w tej chwili od niego wracasz?

Sokrates: Owszem, bardzo wielem z nim mówił i słyszałem wiele od niego.

Znajomy: A czyż byś nam nie opowiedział tej rozmowy, jeżeli ci coś nie przeszkadza? Siadajże tutaj o, a ten chłopak niech wstaje.

Sokrates: I owszem; nawet będę wdzięczny, jeżeli posłuchacie.

Znajomy: Ależ i my; i my tobie, jeżeli opowiesz.

Sokrates: A, to byłaby wdzięczność obustronna. A więc posłuchajcie.

II. Zeszłej nocy, tej o, dziś jeszcze o wczesnym świcie, Hippokrates, syn Appollodora, a brat Fazona, wali mi z całej siły laską do bramy, a kiedy mu ktoś otworzył, wpada w tej chwili do środka i na cały głos woła: