XLV. Gość: Więc weźmy naprzód zdanie i sąd, jak się to w tej chwili mówiło, abyśmy sobie jaśniej zdali sprawę, czy się ich niebyt chwyta, czy też jedno i drugie jest zawsze prawdziwe i żadne z nich nie jest nigdy fałszem.

Teajtet: Słusznie.

Gość: Więc, proszę cię, tak jakeśmy mówili o ideach i o literach, zastanówmy się znowu tak samo nad słowami, bo gdzieś tutaj pokaże się to, czego teraz szukamy.

Teajtet: Więc czego to wypadnie posłuchać o nazwach?

Gość: Czy wszystkie pasują jedna do drugiej, czy żadna, czy też jedne chcą pasować, a drugie nie?

Teajtet: To przecież jasne, że jedne chcą, a drugie nie.

Gość: Ty może mówisz to, że słowa, które są ułożone w szereg i coś mówią, trzymają się kupy, a te, które swym zestawieniem obok siebie nic nie oznaczają, nie trzymają się kupy.

Teajtet: Jak to, coś to ty powiedział?

Gość: To, co, zdawało mi się, miałeś na myśli, kiedyś się zgodził. Bo mamy chyba dwa rodzaje sposobów wyrażania tego, co istnieje.

Teajtet: Jak to?