Gość: A może, patrząc od tej strony, zgodzisz się, że kto mówi „coś”, ten mówi o czymś jednym?
Teajtet: Tak jest.
Gość: Bo powiesz, że to „coś” jest znakiem czegoś jednego, a „dwa cosie” dwóch, a „cosie” — wielu.
Teajtet: Jakżeby nie?
Gość: A kto mówi „nie coś”, ten chyba z konieczności nic w ogóle nie mówi.
Teajtet: No, bezwzględnie tak musi być.
Gość: Więc i tego nawet nie można dopuścić, że kto to mówi, ten wprawdzie mówi, ale mówi nic, tylko wypada powiedzieć, że taki, co by chciał wyrazić coś, czego nie ma, ten w ogóle nic nie mówi?
Teajtet: No, i byłby koniec kłopotu.
XXVI. Gość: Nie tryumfuj jeszcze. Bo jeszcze zostaje, dobra duszo, kłopot największy i pierwszy. On się wiąże ze sprawą najbardziej zasadniczą dla naszych rozważań.
Teajtet: Jak mówisz? Powiedz bez wahania.