Gość: Więc też jeżeli powiemy, że on posiada pewną umiejętność stwarzania złudnych wyglądów, to skutkiem takiego użycia wyrazów on się nas z łatwością uczepi i odwróci nam kota ogonem. Kiedy go nazwiemy wytwórcą wizerunków, on nas zapyta, co też my w ogóle nazywamy wizerunkiem. Więc trzeba zobaczyć, Teajtecie, co ktoś temu śmiałkowi odpowie na takie pytanie.
Teajtet: Jasna rzecz, że wymienimy wtedy odbicia w wodach i w lustrach i malowidła, i rzeźby, i inne takie, jakie tylko istnieją.
XXVIII. Gość: Widać, Teajtecie, żeś ty nie oglądał sofisty.
Teajtet: Cóż znowu?
Gość: Będzie ci się zdawało, że on ma zmrużone oczy albo że ich nie ma wcale.
Teajtet: Jakim sposobem?
Gość: Kiedy mu dasz taką odpowiedź, jak tylko wspomnisz o czymś w lustrach albo o dziełach plastyki, on się zacznie śmiać z twoich słów, gdy będziesz do niego mówił jak do kogoś, kto widzi. On uda, że nie zna ani wód, ani luster, ani wzroku w ogóle, a będzie cię pytał wyłącznie o to, co wynika ze słów.
Teajtet: O co takiego?
Gość: O to, co dotyczy tego wszystkiego. Tyś tego dużo wymieniał i uważałeś za właściwe nazwać to wszystko wizerunkiem, jakby to było czymś jednym. Więc mów teraz i broń się, nie ustępuj na krok temu typowi.
Teajtet: Gościu, czymże innym, moglibyśmy powiedzieć, jest wizerunek, jak nie tym tylko, że to jest coś podobnego do tego, co prawdziwe, ale ono jest czymś innym takim.