Sokrates: Zatem, zdarza się, przyjacielu, prawdziwy sąd w ścisłym ujęciu, którego jeszcze nie trzeba nazywać wiedzą.
XLIII. Teajtet: Chyba tak.
Sokrates: Więc zyskaliśmy jeden sen więcej w naszym majątku, kiedy się nam zdawało, że mamy najprawdziwsze a ścisłe ujęcie wiedzy. Albo nie narzekajmy jeszcze. Bo może być, że ktoś nie tak określi to ścisłe ujęcie, tylko je pojmie w kształcie ostatniej z trzech ewentualności. Mówiliśmy, że to jedną z nich przyjmuje ktoś jako ścisłe ujęcie, kiedy określa wiedzę jako sąd słuszny ze ścisłym ujęciem.
Teajtet: Dobrześ przypomniał. Jeszcze jedna zostaje. Pierwsza to było jak gdyby odbicie myśli w głosie, drugie to, w tej chwili omówione, dochodzenie poprzez pierwiastki do całości, a trzecie to co, jak myślisz?
Sokrates: To, co by niejeden tak nazywał: umieć podać jakieś znamię, którym się różni dana rzecz od wszystkich innych.
Teajtet: Na przykład mógłbyś mi podać jakieś ścisłe ujęcie czegokolwiek?
Sokrates: Na przykład, jeżeli chcesz, to weźmy słońce. Wystarczy ci, jeżeli powiem, że to najjaśniejsze ze wszystkich ciał, krążących około ziemi po niebie?
Teajtet: Tak jest.
Sokrates: Weźże teraz, dlaczego się tak mówi. To tak, jakeśmy przed chwilą mówili: jeżeli uchwycisz różnicę, która każdą rzecz od innych wyróżnia, wtedy ujmiesz tę rzecz ściśle, jak powiadają niektórzy. A jeżeli dotykasz jedynie tylko czegoś, co wspólne wielu rzeczom, wtedy będziesz miał ścisłe ujęcie tylko tych rzeczy, które posiadają tę cechę wspólną.
Teajtet: Rozumiem i zdaje mi się, że to dobrze nazywać coś takiego ścisłym ujęciem.