Sokrates: Nieprawdaż, jeśli o choroby idzie i o wypadki obłąkania, ta sama sprawa, tylko okresy czasu nie takie same?
Teajtet: Słusznie.
Sokrates: Więc cóż? Długością czasu i krótkością prawdę będziemy mierzyli?
Teajtet: Śmiesznie by to było doprawdy, z wielu względów.
Sokrates: A jaki masz inny jasny dowód na to, które z tych dwóch stanowisk jest prawdziwe?
Teajtet: Zdaje mi się, że nie mam.
XIV. Sokrates: A zatem mnie posłuchaj, co by o tych sprawach powiedzieli ci, którzy sądzą, że to, co się za każdym razem wydaje, to też i jest prawdą dla tego, któremu się wydaje. Oni mówią, uważam, pytając się w ten sposób: „Teajtecie, jeśliby coś było ze wszech miar różne od czegoś innego, to może nie będzie miało w żadnym względzie tej samej zdolności, co to drugie? I nie można przyjmować, że to, o co pytam, będzie pod jednym względem tym samym, a pod innym względem różnym, tylko że będzie całkiem różne”.
Teajtet: Więc to jest niemożliwe, żeby miało cokolwiek wspólnego; czy to jako zdolność, czy inny jakikolwiek wzgląd — skoro ma być całkowicie różne.
Sokrates: Czyż więc nie musimy się zgodzić, że coś takiego będzie też i niepodobne?
Teajtet: Tak mi się przynajmniej wydaje.