Siedem takich cudnych lat minęło prędko i nadszedł fatalny rok 399.

Platon złożony chorobą nie mógł nawet być przy śmierci Sokratesa.

Kiedy się podniósł z łóżka, czuł, że w Atenach nie wytrzyma. Każdy kamień na Pnyksie, każdy róg ulicy i dom każdy bolał go samym widokiem. Na ludzi i na stosunki patrzeć nie mógł. A nie było nawet i bezpiecznie zostawać dalej w Atenach. Przeniósł się do Megary83 wraz z innymi przyjaciółmi Sokratesa i tu nawiązał stosunki z Euklidesem84, który w swoich poglądach łączył pierwiastki eleackie z sokratycznymi.

Tu się w nim formować musiała „nauka” o ideach i o stosunkach pomiędzy nimi. Tu mu się zapewne idea „dobra” przedstawiać zaczęła jako najwyższy byt niezależny, bo Euklides o tyle odbiegał od Parmenidesa, że „dobro” tymi samymi przymiotnikami oznaczał, którymi Parmenides opisywał byt.

Tych rzeczy jednak Platon nie pisał jeszcze. Dojrzewały powoli.

Dialogi

Tak się przez szereg lat zżył z Sokratesem, tak mu brak było teraz tego człowieka, a tak go żywo pamiętał, rozumiał i odczuwał, że nie mógł przenieść85 po sobie tego, żeby jego umiłowany mistrz miał z wolna iść w zapomnienie, szarpany językami tych, którzy go nienawidzili, obniżany nawet pochwałami tych, którzy go nie rozumieli.

Platon był jeszcze artystą. Zaczął tedy pisać obrazki dramatyczne, w których Sokrates występuje jak żywy na tle otaczających go osobistości i stosunków. Dialogami nazywają się te obrazy ze względu na formę rozmowy, w której są utrzymane.

Więc Obrona Sokratesa przed sądem, więc przedśmiertna rozmowa z Kritonem, więc ostatnie chwile mistrza w Fedonie, więc szereg rozmów o najrozmaitszych pojęciach ogólnych, gdzie zawsze Sokrates, jak za życia, prowadzi pytaniami rozmowę i wydobywa lub wskazuje drogę do prawdy. Z czasem tak wszedł Platon w ten sposób pisania, że kiedy własne nauki chciał ogłaszać, wkładał je zawsze w dialogach w usta Sokratesa, bez względu na to, że myśli Platońskie z czasem daleko wyszły poza zakres tego, co mawiał żywy Sokrates.

Tak daleko posunięty kult dla nauczyciela rzuca też pewne światło na uczuciową naturę Platona i każe być ostrożnym przy wybieraniu z jego dialogów rysów charakterystycznych dla postaci Sokratesa; jednakże niepodobna odrzucać Sokratesa platońskiego z pierwszych dialogów jako rzekomy wymysł dlatego, że jest zbyt plastycznie i subtelnie podany, zbyt wygląda na artystyczną koncepcję, zbyt jest skomplikowany w porównaniu z tą grubą figurą, którą nam w pamiętnikach zostawił naiwny Ksenofon86. Jak można w charakterystyce tak niezwykłej bądź co bądź postaci, jaką niewątpliwie był Sokrates, polegać więcej na opowiadaniach hreczkosieja87 i jenerała88 niż na cyzelowanym portrecie takiego artysty jak Platon? Artystyczna organizacja Platona zapewnia nam tylko większą subtelność rysunku, większe zrozumienie ukrytych znamion człowieka. Czy podobna przypuścić, żeby taki ogromny wpływ na starożytność mógł wywrzeć Sokrates taki, jak go podaje Ksenofon? A gdyby nawet, choć tak nie jest, Sokrates platoński był tylko czystą koncepcją Platona, to i tak należy on do duchowego majątku ludzkości taki, jak go Platon dał, podobnie jak należy do niego Herakles, Hamlet czy Dziewica Orleańska89, i jako taki zasługuje na studia.