Teraz żądasz jej z powrotem. — Dobrze. Trzymaj sobie,
Zabierz, noś ją, ty czy żona, wrzućcie nawet w skrzynię.
Ale ty mi tutaj progu od dziś nie przestąpisz,
I nie próbuj! Gdym ci dobra, a ty mną pomiatasz,
Bez pieniędzy mnie nie będziesz próżno za nos wodzić!
Szukaj sobie teraz innej, żebyś ją tak mamił.
MENECHMUS I
Ależ to się pogniewała!
Podbiega do drzwi
Hej, słuchaj, poczekaj,