130. Czyż nie wybrać na to takich, którzy nic nie robią? — po wierszu 455 w rękopisach szczątki słów i luka. [przypis tłumacza]

131. W wieńcu tu wychodzi! — przy deserze rozdawano biesiadnikom wieńce; stąd pasożyt wnioskuje, że uczta już się skończyła i z bolesną ironią mówi: „W sam czas... przychodzę!”. [przypis tłumacza]

132. Myślę, że mnie od ciebie już dosyć spotkało! (Istam quidem edepol te dedisse intellego, Ussing) — przez to, że zjadł obiad bez udziału pasożyta. [przypis tłumacza]

133. Idź, bo ci łeb rozbiję! (vae capiti tuo) — irytuje się, bo sądzi, że pasożyt pomawia go w ogóle o chodzenie w stroju niewieścim, a nie wie przecież o koncepcie tamtego Menechmusa. [przypis tłumacza]

134. Lub proś bogów o zdrowie (aut te piari iube) — dosł.: „lub każ złożyć za siebie ofiarę oczyszczenia”, jako wariat; p. w. 292. [przypis tłumacza]

135. uncja — jednostka wagi używana w starożytnym Rzymie, a także w krajach anglosaskich, równa ok. 28 gramów. [przypis edytorski]

136. Czekaj... — spostrzega się, że się złapał, i zaczyna się „poprawiać”. Ale poprawia się zanadto dobrze, bo zmyśla coś o bransoletach i znów musi się wycofywać. [przypis tłumacza]

137. Kolczyki w kształcie kropli (stalagmia) — widocznie ulubiona wówczas moda. [przypis tłumacza]

138. na lewo — tzn. na prawo od strony widza, na tę drogę, która wiedzie na rynek i którędy musi wracać z rynku Menechmus I (p. wyżej w. 220). [przypis tłumacza]

139. Jaki też to zwyczaj mamy... — całe opowiadanie odnosi się do czysto rzymskich stosunków między patronem a klientami i jest przykładem na to, jak swobodnie romanizuje Plautus greckie partie (p. Wstęp). [przypis tłumacza]