Tak, jak chcę i jak zapragnę; a gdy śmierć nadejdzie,

Mienie moje rozdam krewnym, między nich podzielę.

Oni będą wtedy przy mnie i o mnie dbać będą,

Będą troszczyć się, co robię i czy czego nie chcę.

Toć już teraz, nim zaświta, już są, by zapytać,

Czym spał dobrze! — Ja tych przyjmę jako moje dzieci,

Co dziś o mnie pamiętają: choćby przy ofierze

Mnie oddają większe części niżli sobie samym,

I na ucztę potem proszą, na obiad, śniadanie,

A ten się najgorzej czuje, co mi najmniej posłał.