241. bakchanalie, częściej: bachanalia — obchodzone w staroż. Etrurii i Rzymie uroczystości na cześć boga wina Bachusa (łac. Bacchus), wykorzystujące elementy analogicznego gr. święta Dionizjów i opierające się w głównej mierze na piciu wina, szalonych tańcach i niekiedy swobodnych zachowaniach seksualnych. [przypis edytorski]

242. Ściągnę ja go z rynku — pana (Pyrgopolinicesa), zob. wyżej, w. 73. [przypis tłumacza]

243. Lecz wy mu nie powiedzcie... — częsty u Plauta żartobliwy zwrot do widzów, zob. wyżej, w. 884. [przypis tłumacza]

244. swojego podstróża (subcustodem suum) — Lurcjona, jako pomocnika Sceledrusa, któremu żołnierz oddał w nadzór Filokomazjum. [przypis tłumacza]

245. Milfidippo... — Milfidippa jest w tej scenie „postacią milczącą” (κωφόν πρόσωπον), która nie zabiera wcale głosu. [przypis tłumacza]

246. zmiarkować (daw.) — zorientować się, zauważyć. [przypis edytorski]

247. skorom tylko zmiarkowała, co mi opowiadasz — w oryginale sztuczny zwrot, stanowiący może parodię jakiegoś, wówczas ogólnie znanego, zwrotu tragicznego: postquam adbibere aures meae tuam oram orationis: „skoro uszy moje, pijąc wciąż twoją mowę, dopiły się jej brzegu”. [przypis tłumacza]

248. Lecz kobieta, jeśli trzeba uknuć chytry podstęp... — przycinki kobietom wkłada Plautus najchętniej w usta samych kobiet. [przypis tłumacza]

249. Otóż tego ja się boję, że wam przyjdzie czynić i to, i to... — Periplektomenus boi się, czy kobietom zdolnym tylko do złych czynów, uda się ta cała sprawa, bo zawiera ona przecież dwie strony: złą dla żołnierza, ale tym samym dobrą dla Periplektomenusa i jego przyjaciół. [przypis tłumacza]

250. Już się nie bój... — chce przez to powiedzieć: „Uda się, bo jeśli coś w tym jest dobrego, to zrobimy to tylko mimo woli”. [przypis tłumacza]