Śripati wrócił z Ranihatu późno w nocy. Była godzina dziesiąta, a deszcz lał strumieniami. Zdawało się, że ulewa nie ustanie nigdy, a noc trwać będzie wiecznie.
Jogmaja spytała natychmiast:
— I cóż?
— Mam bardzo dużo do powiedzenia! — odrzekł.
Poszedł zmienić przemoczone odzienie na suche, potem zjadł kolację, a wreszcie położył się do łóżka. Palił fajkę i milczał. Był bardzo wzruszony.
Żona tłumiła długo ciekawość, ale nie mogąc wytrzymać, zbliżyła się w końcu do jego posłania i spytała:
— Cóż się dowiedziałeś?
— Przekonałem się, iż popełniłaś wielką omyłkę.
Jogmaja uczuła się dotknięta. Kobiety nie mylą się nigdy, a jeśli się to nawet stanie, to rozsądny mężczyzna nie powinien ni słowem wspomnieć o takim fakcie. Lepiej uczyni, jeśli weźmie skutki na swoje barki. Jogmaja ozwała się:
— Może raczysz mi powiedzieć, w czym się omyliłam?