— Maszi... wydaje mi się, że właśnie w chwili, kiedy przebudziło się serce Mani...

— Nie smuć się tym, Dżatinie. Czyż nie dość, że się przebudziło? Czyż to mała rzecz?

Nagle przyszły Dżatinowi na myśl słowa ludowej piosenki, słyszane dawniej:

O serce moje, nie zbudziłoś się wtedy,

Kiedy kochanek zapukał do drzwi...

Dopiero szelest kroków jego, gdy odchodził,

Zbudził cię ze snu... i narodziłoś się do życia, w ciemności...

— Maszi! Która godzina?

— Dochodzi dziewiąta.

— Tak wcześnie jeszcze? Myślałem, że musi być co najmniej druga albo trzecia w nocy. Północ moja zaczyna się zaraz po zachodzie słońca. Dlaczegóż więc chciałaś, bym spał?