— Nie, Maszi, nie każ mi spać! Jeśli zasnę, nie zbudzę się już. Muszę jeszcze przez czas jakiś czuwać... O... słyszysz hałas... kroki... ktoś nadchodzi!
V
— Dżatinie! Drogi chłopcze! Otwórz oczy, otwórz bodaj na chwilę oczy! Przyszła! Popatrz no... przyszła!
— Kto przyszedł? Sen?
— Nie sen! Mani przyszła wraz z ojcem swoim!
— Ktoś ty?
— Nie poznajesz? To twoja Mani!
— Mani? Więc zdołała otworzyć drzwi?
— Tak... tak, otwarła na ścieżaj!
— Nie... nie, Maszi... nie chcę tego szala. Ten szal to kłamstwo!