Próbowała obudzić we mnie gniew na niego z powodu, iż tak długo nie wzywał lekarza.
Odpowiedziałam:
— Dość mi cierpień spowodowanych ślepotą. Po cóż mam zwiększać je jeszcze, pozwalając rozpanoszyć się w moim sercu nienawiści do męża?
Przyjaciółka, słysząc mą staromodną, bezsensowną jej zdaniem gadaninę, potrząsnęła z politowaniem głową i odeszła pełna pogardy. Ale mimo iż dałam jej odpowiedź szczerą, słowa posłyszane pozostawiły we mnie swój jad i dusza nie była już całkiem czysta od chwili, gdy zostały wypowiedziane.
Kalkuta znieprawia serca. Martwieją od próżnej gadaniny i stają się zatwardziałe. Gdym wróciła na wieś, odżyły na nowo i wybłękitniały dziecięce nadzieje i wiary, prawdą się stało na nowo wszystko to, co mi nią wówczas było. Bóg zstąpił ku mnie i przepoił mój świat swą obecnością.
Pochyliłam się ku mężowi pewnego razu i powiedziałam:
— Dobrze, że nie mam wzroku, bo mam ciebie!
Ach! Powiedziałam więcej, niż miałam prawo powiedzieć. Wszystko, co wolno powiedzieć kobiecie, zamyka się w słowach:
— Chcę ci zostać wierną!
Nawet gdybyśmy stracili wszystko, musimy żyć dalej.