Nagle zjawił się służący i zawiadomił Fatika, że matka go wzywa, by natychmiast wracał do domu. Fatik nie uznał za stosowne nakłonić się do tego żądania, ale służący był na razie panem sytuacji. Bez ceregieli porwał Fatika za kołnierz, podniósł do góry i powlókł mimo energicznego oporu, machania rękami i zapierania się piętami w piasku.
Przybywszy do domu, Fatik spostrzegł matkę. Krzyknęła nań ze złością:
— Znowu obiłeś Makhana!
Fatik odparł z oburzeniem:
— Nie obiłem go wcale! Kto to powiedział?
Ale matka wrzasnęła.
— Nie łżyj! Obiłeś go!
Fatik rzekł stanowczo:
— Powtarzam, nie obiłem go! Spytaj samego Makhana!
Ale Makhan uważał za stosowne powtórzyć swe pierwotne zeznanie i oświadczył: