— Nie! — odrzekł Brindaban.
To mu sprawiło widoczną ulgę.
Począwszy od tego dnia chodził wszędzie i pytał ludzi: — Czy słyszycie jęki i wołanie? — A ludzie wyśmiewali się ze zdziecinniałego starca.
W cztery lata później leżał Dżagannath na łożu śmierci. Coraz mglistszym wydawał mu się świat, przestawał go widzieć, coraz to ciężej było mu oddychać. Nagle usiadł na posłaniu i zawołał jakby w szale gorączki:
— Nitaju! Ktoś mi zabrał drabinę!
Nie mogąc odnaleźć drabiny, by po niej wyjść ze swego straszliwego więzienia, gdzie nie było światła ni powietrza, padł na poduszki i ukrył się tam, gdzie nikt jeszcze odnalezionym nie został w ciągu długich wieków światowej zabawy w chowankę.