Zbytki malca uczyniły na starcu wielkie wrażenie, odczuł coś w rodzaju przyjemności. Nie zdarzyło się dawno, by jakieś dziecko ośmieliło się doń zbliżyć. Przystanął, zaczął mówić, czynić uwodzicielskie obietnice i na koniec skłonił chłopca, by podszedł doń blisko, po czym zawiązała się między nimi rozmowa:

— Jak się zwiesz, chłopcze?

— Nitaj Pal!

— Skąd jesteś?

— Nie powiem!

— Kto jest twym ojcem?

— Nie powiem!

— A dlaczego?

— Bo uciekłem z domu!

— Czemuż uciekłeś?