— Okradziono Miss Remsen! — wykrzyknął nareszcie Barnes. — Nikomu wyjść nie wolno! Zdjąć maski!

Van Rawlston wybiegł by dać rozkaz nie wypuszczania nikogo, a goście otoczyli Miss Remsen, pocieszając ją. Barnes jął szukać Ali Baby i przekonał się z wielkiem zdumieniem, że nie jest nim Thauret.

— Któż pan jesteś? — spytał szorstko.

— Nazywał się Adrjan Fisher! — odrzekł zapytany, a odpowiedź ta zdziwiła i zadowolniła jednocześnie detektywa, gdyż była potwierdzeniem wspólnictwa. Nie wdając się jednak w dalszą z nim rozmowę, podążył do Miss Remsen celem obserwowania, jak się zachowuje. Jeśli wiedziała zgóry, grała swą rolę świetnie, wyrzekając na niedołęstwo, które pozwoliło wślizgnąć się złodziejowi.

Podczas gdy Barnes dumał co ma czynić, ujrzał podchodzących do siebie Van Rawlstona i Thaureta.

— Jakże się to stało? Czemużeś pan nie przeszkodził?

— Próbowałem, ale nie powiodło się, niestety. Mr. Van Rawlston, proszę nie zapominać, że nie jestem wszystkowiedzącym. Podejrzewałem kradzież, nie mogłem jednak wiedzieć, jak wykonaną zostanie. W każdym razie byłem świadkiem czynu.

— Czemuż nie przytrzymałeś pan złodzieja?

— Chciałem to uczynić, ale ktoś stojący poza mną szarpnął mnie, potem zaś upadłem.

— Może go pan rozpoznasz po kostjumie?