Choć nie z wszech miar osoby równe były obie,
Jak się zdały płci samej różnicę mieć w sobie,
Bo on do rozmyślania i do waleczności,
Ona do słodkich, ponęt i do łagodności.
On dla Boga sam w sobie zdał się być, a ona
Dla Boga w mężu swoim zdała się stworzona.
Wkoło Adama i Ewy igrają zwierzęta, wszystkie jeszcze łaskawe i w zgodzie między sobą. Przybierając z kolei postacie różnych pośród nich, podsłuchuje Szatan rozmowy pary ludzkiej; widok ich miłości i szczęścia rozpłomienia w nim zazdrość i zawiść, a dowiedziawszy się ze słów Adama o zakazanym drzewie, postanawia obudzić w ich sercu zgubne pragnienie wiedzy niedozwolonej.
Jeden z najpiękniejszych sielankowych epizodów poematu stanowi wplecione tutaj w rozmowie pierwszych rodziców opowiadanie Ewy o pierwszych chwilach jej bytu ziemskiego i pierwszym spotkaniu z Adamem.
Plan Szatana na razie spełza na niczym. Ostrzeżony przez Uriela Gabriel, strażnik raju, wzmacnia anielskie straże u łoża Adama i Ewy; chwytają Szatana, gdy podszeptuje Ewie jakiś zły sen. Powstającej stąd gwałtownej rozprawie słownej między nim a Gabrielem kładzie tamę Bóg, ważąc losy obu stron na złotej wadze zodiaku. Ujrzawszy, że jego szala poszła w górę, Szatan raj opuszcza.
Nazajutrz Ewa opowiada Adamowi, jak we śnie jakieś zjawisko podobne aniołom — których postać dobrze znają — zdawało się wieść ją pod zakazane drzewo i kusić, by pokosztowała owocu. Adam ją uspokaja i łączą się w porannej modlitwie do Stwórcy.