Myślę. I tyle...
A myśleć umiem, niezgorzej, najściślej. Wiem o tym na pewno...
Myślę i myślę, najoczywiściej i najlojalniej...
Wówczas nie czuję, że byłem, że jestem, że być jeszcze mogę...
Ten brak poczucia rzeczywistości, gdy myśl się mozoli, jest życia mego najsurowszym prądem.
Bunt jakiś się okłada w czystych sylogizmach663, a ja nieruchomy i nadal pokorny... Myślę, więc nie czuję... myślę, więc nie jestem...
Gdyby się zgodził jakiś pan uczony, ja bym spróbował pracować mózgiem, gdy serce nie bije.
Tkwią we mnie zalążki do nieśmiertelności zgoła niebywałej, bo funkcjonalnej, że ją tak nazwę; ani fizycznej, a nigdy i wcale nie metafizycznej.
Świadomość mózgowa instynkt zachowawczy przytłacza, zaćmiewa.
Odwrotnie wypada: ratując na przykład me nagie istnienie, życie zagrożone, mógłbym najskuteczniej ten zabieg wykonać w impregnowanym stanie bezmyślności...