I już dalej skaczę: Jest pogrzeb, dlaczego nie można by odtworzyć wesela? Zasłużyli sobie na to i El Greco, i Orgaz, i twórczość moja, i mój dancing, i nie mniej skłonność Pańska do okazałych występów. Może by i nasza konkurencja w dziele tak znamiennym zgodne znaleźć mogła ujście?

Wyznaję więc szczerze, że bardzo rad bym, by tuż po Pańskim do Toledo przyjeździe mógł być wykonany ściśle z wspomnianym obrazem związany balet mojego pomysłu pod nazwą:

Wesele hrabiego Orgaza.

Pobudkę ku dziełu temu biorę z rozpierających mnie ucisków twórczych, z historycznych konieczności gwałtownego napięcia, z uczuć religijnych stwardniałego obrzęku, jednym słowem z wiedzy o sobie, powodzią zalewającej brzegi świadomości.

Jak bardzo łagodne zamierzenia żywię, baletowe wcielanie pomysłów najdobitniej świadczy. Zauważyć proszę, że od urządzenia wesela sezon rozpoczynam!

Stąd też nie sądzę, bym — kardynała wierny sprzymierzeniec — jako okrutnik od razu zasłynął. Styl mój zachowam i złych uniknę ostateczności, gdy wykonawcy ról przednich pod obrożę rozkazów podpełzną, jak gady jadowite wnikliwi, jak psy zgłodniałe powolni.

Prawie nie wątpię, że zabawimy się przednio, cny antagonisto!

Wesele mojego układu z kochanym Panem jako oblubieńcem, a więc głównej roli wykonawcą!

Oblubienicą córuchna będzie Ewarysta, lecz o niej osobno.

Snuje się w pomyśle historyczne pasmo: Havemeyer prawie Orgaz, Orgaz niemal sam El Greco, potomkini Theotokopulosów... Ewarysta...