Bracia małego Mauli1

Noc nadchodzi, to pora łupów sępa Chila

I nietoperza Manga, i innego zwierza.

Ludy dżungli bój zaczną lub wznowią przymierza,

Bo nadszedł czas turnieju, wielka łowów chwila.

Walczcież dzielnie, o ludy, póki dzień nie wstawa,

Szanując jednak wiernie stare dżungli prawa.

(Nocna pobudka ostępu)

Skwarny to był wieczór, kiedy około siódmej przebudził się wilk-ojciec, śpiący dotąd w jaskini na płaskowzgórzu Seeonee położonej i zaczął przeciągać powoli, z namysłem łapy, chcąc wygnać rozleniwienie senne i przywrócić gibkość kończynom. Matka-wilczyca leżała z nosem utkwionym w czeredę czworga wilcząt, które ruszały się niespokojnie, piszcząc. Przez otwór wejściowy jamy zaglądała pyzata twarz miesiąca.

— Uu! — mruknął wilk — Czas na polowanie!