— Nie ruszą się z miejsca bez mego pozwolenia!— odrzekł Kaa — Cicho tam! Siedzieć spokojnie!
Syknął i zaraz cisza zapanowała grobowa w całym mieście.
— Nie mogłem przybyć rychlej — powiedział do Bagery — mimo że słyszałem twe wołanie!
— Wołanie? — zdziwiła się — Być może, że w wirze walki wyrwał mi się jakiś okrzyk! I cóż, stary Balu — dodała — jak żeś wyszedł z tej przygody?
— Uf! — mruknął niedźwiedź — Nie wiem jeszcze, czy nie rozerwały mnie na sto małych niedźwiadków! — Potrząsnął każdą łapą z osobna i dodał: — Jestem, jak się to mówi, zbity na kwaśne jabłko! O ile mi się zdaje, poczciwy Kaa, tobie to wraz z Bagerą zawdzięczamy ocalenie życia!
— Nie ma o czym mówić! — odrzekł Kaa — Ale gdzież jest ten wasz mały człowieczek?
— Siedzę tutaj w tej dziurze! — krzyknął Mauli spod gruzów sklepienia — Nie mogę się sam wydostać w żaden sposób!
— Weźcież go sobie! — prosiły okularniki — Skacze i kręci się bez ustanku jak paw Mor i gotów nam porozdeptywać jaja!
— Ha... Ha... — zaśmiał się Kaa — Widzę, że ten malec umie sobie wszędzie zjednać przyjaciół! Usuń się w tył chłopcze! — zawołał — Pochowajcie się, jadowici! Będę rozwalał mur.
Przyjrzał się dokładnie budowli i wybrał punkt słabszy pośrodku otworów dla wpuszczenia światła przeznaczonych. Potem stuknął kilka razy głową na próbę, a następnie, uniósłszy w górę około sześciu stóp ciała, jął ze wszystkich sił walić w mur głową niby młotem.