w noc ową — bośmy go kochali

świadomie, chociaż nierozumnie.

A gdy z łoskotem pękły skały,

gdy powódź rwała wszelkie tamy,

ocalił go nasz Ludek Mały...

Lecz dziś... ach!... czyż go odzyskamy?

Kochaliśmy go ubożuchną

miłością, co w zwierzętach drzemie...

Och, żal!... Nasz brat na wieki usnął,

a dziś nas gnębi — jego plemię...