Różnicę pomiędzy przodem i tyłem okrętu unaoczniał pocieraniem Harvey’owego nosa o kilkustopową rejkę, a kierunek każdej liny utwierdzał w pamięci Harvey’a za pomocą smagania końcem tejże liny.

Nauka ta byłaby o wiele łatwiejsza, gdyby pokład był całkiem wolny; jednak tam właśnie można było zmieścić wszystko prócz człowieka. Na przodzie znajdowała się winda ze swym taklem, łańcuchem i konopnymi linami, o które niezbyt przyjemnie było się potykać; dalej komin pieca na galardzie i beczki ustawione koło luku przedniego, służące do składania rybich wnętrzności. W tyle za nimi podbieg fokmasztu i potrzask głównego włazu zajmowały całą przestrzeń wolną od pomp, zwojów lin, taklów oraz składowni, czyli zsypów, gdzie składano i płatano ryby. Dalej były stanowiska czółen przywiązanych do punktów na kwaterze; za nimi znowu wznosiła się wyżka obwieszona wszelakimi różnościami; a wreszcie sześćdziesięciostopniowy bum grotmasztu osadzony w widełkach i tłukący całą swą długością wszystko, co mu się nawinęło, jako że nie pozostawał w spokoju ani na chwilę.

Tom Platt, ma się rozumieć, również nie pozostawał bezczynny, ale szedł razem z nimi, wtrącając przydługie, a zgoła zbyteczne opisy żagli i olinowania na starym okręcie Ohio.

— Ej, nie zważaj na to, co on tam bręczy; słuchaj, co ja ci powiem, kochasiu! Tom, nasza kanciara to nie Ohio, więc niepotrzebnie chłopakowi zawracasz tym głowę! — zrzędził Dżek.

— On się zmarnuje na całe życie, rozpoczynając od takiego tarabanienia się po okręcie — tłumaczył Tom Platt. — Daj mu sposobność poznania paru zasadniczych prawideł. Żeglarstwo to sztuka prawdziwa, Harvey’u... ej, pokazałbym ci wszystko jak należy, gdybym cię miał przy sobie na...

— Wiem, jakby to było. Zamęczyłbyś go na śmierć swoim gadulstwem. Cicho, Tom! A teraz po wszystkim, co ci nagadałem, Harve, powiedz no mi, jakbyś zwijał fokżagiel? Daję ci czas do namysłu.

— Trzeba to wciągnąć do środka — odrzekł Harvey wskazując na lej.

— Co za „to”? Północny Atlantyk?

— Nie! Ten drąg. Potem pochwycić linę, którą pan mi pokazał tam w tyle...

— Ależ tak nie można — przerwał Tom Platt.