— Idźcie do Ohio i najmijcie muła — dodał stryj Salters. — Nam tu nie potrzeba farmerów.

— Może wam pożyczyć kotewki od mojego czółna — zawołał Długi Dżek.

— Oderwijcie rudel i wetknijcie go w błoto! — radził Tom Platt.

— Ciewy! — rozległ się piskliwy i przeraźliwy głos Dana stojącego na jacie sterniczej. — Cie-ewy! Strajk w fabryce ubrań! A może najęli dziewuchy do roboty?

— Odkręćcie liny sterowe i przybijcie gwoździem do dna! — wołał Harvey.

Był to słony żart, którym dawniej samemu Harvey’owi dokuczał Tom Platt.

Manuel wychylił się za rufę i wrzasnął:

— Johnie Morgan! Zagraj no na katarynce. Ahaaa!

I z wyrazem niedającej się opisać wzgardy i urągowiska jął wymachiwać szerokim paluchem. Natomiast mały Penn przejęty niepomierną dumą piszczał:

— Podpłyńcie no tu krzynkę bliżej! Bzz! Chodź no tu bliżej! Ho-o!