Pochowałem me serce pośród leśnych wzgórz,
wśród paproci i chaszczy, nad wąwozem tuż...
Żółta chmielu łodygo! Mgły błękitne, śróddrzewne!
Wy dacie sercu memu spoczynek zapewne!
Rozpuściłem me myśli hen, w daleki gon
po żuławie, co starsza niźli królów tron!
O romneyska równino, brenzecki szuwarze!
Wam wiadomo, co myślę, za czym tęsknię, co marzę!
Połoninom trawiastym dałem duszę mą,
owym wzgórkom, gdzie wszędy dzwonki owiec brzmią.