— Kiedy ja chciałbym mu osmalić tylko jeden wąs.
— Wiesz co? — wpadł na myśl Beetle, wymachując namydlonym pędzelkiem. — Ja go do połowy namydlę — a ty resztę możesz spalić.
Puch pierwszego młodzieńczego wąsa spłonął z łatwością aż do środka górnej wargi po linię piany, a Stalky starł wielkim palcem zwęglone włosy. Nie był to najmilszy sposób golenia, ale znakomicie odpowiadał celowi.
— Teraz faworycik po drugiej stronie. Obróć go!
Zniszczono faworycik częścią przy pomocy brzytwy, częścią za pomocą zapałki.
— Dajcie mu teraz lusterko. Wyjmijcie mu knebel. Chciałbym wiedzieć, co powie.
Nie było słów. Zrozpaczony Sefton patrzył w lusterko ze zgrozą. Dwie wielkie łzy spłynęły po jego policzkach.
— Ach, zapomniałem! Słuchaj, Sefton, dlaczego znęcałeś się nad Clewerem?
— Dajcie mi spokój, wy hycle przeklęte! Dajcie mi spokój! Mało wam jeszcze?
— Mówi, żebyśmy dali mu spokój! — rzekł M’Turk.