— Jestem pewien. A on nie ma najmniejszego prawa do oczerniania zakładu.
— To samo chciałem mu powiedzieć! — odrzekł rektor.
Augurowie mrugnęli do siebie.
*
W parę dni później w Nr. 5 pojawił się wielebny John.
— Padre, czemu ksiądz tak długo nie przychodził? — rozległy się okrzyki.
— Obserwowałem czasy, pory roku, wydarzenia, ludzi i — chłopców! — odpowiedział. — Jestem z mej Legii X zadowolony i dziękuję jej. Dziś rano Clewer, zamiast pisać zadanie, strzelał po klasie kulkami atramentowymi. Dostał pięćdziesiąt wierszy za... niesłychane zuchwalstwo.
— To już nie nasza wina, Padre — rzekł Beetle. — Ksiądz kazał nam usunąć... usunąć ucisk. Czego się można spodziewać po smarkaczu?
— Pamiętam ja dobrze, jak starsi dziś od niego o pięć lat chłopcy rzucali kulki atramentowe, Beetle. Jednemu z nich dałem za to dwieście wierszy — nie bardzo nawet dawno temu. À propos — czy te wiersze mi oddano?
— Turkey, oddano czy nie? — spytał bezwstydnie Beetle.