— Nie, zwłaszcza kiedy nam tak wspaniałomyślnie darował tę flagę. Wyjeżdżając rano, powiedział mi, że nie ma nic przeciw temu, żeby jej korpus używał jak swojej. Piękna flaga.
Stalky w martwym milczeniu postawił karabin na swoim miejscu w stojakach i wystąpił z szeregu. Hogan i Ansell poszli za jego przykładem.
Perowne wahał się.
— Słuchaj, może byśmy... — zaczął.
— W tej chwili ją znajdę! — mówił sierżant zwrócony do nich plecami. — Moglibyśmy wtedy...
— Chodźcie! — krzyknął Stałky. — Na co jeszcze, do diabła, czekacie? Rozejść się!
— Co... jak to... dlaczego?
Huk karabinów rzucanych w stojaki przez chłopców, którzy jeden po drugim występowali z szeregu, zagłuszył jego głos.
— Ja... ja będę musiał donieść o tym panu rektorowi! — wyjąkał.
— Więc — donieś i niech cię diabli wezmą! — zawołał Stalky pobielałymi wargami i wybiegł.